<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwum Wieczór Wrocławia</title>
	<atom:link href="http://www.archiwalnewpisy.com/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.archiwalnewpisy.com</link>
	<description>Archiwalne artykuły</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 Feb 2011 16:09:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
		<item>
		<title>Ekstremalne klimaty</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-ekstremalne-klimaty.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-ekstremalne-klimaty.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Feb 2005 00:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1019</guid>
		<description><![CDATA[W Kotlinie Kłodzkiej zaplanowano zawody Bergson Winter Challenge 2005 Chociaż start do pierwszego biegu nastąpi już w poniedziałek 28 lutego (drugi 3 marca) nadal w tajemnicy utrzymywane są dokładne trasy. &#8211; Chodzi o to, by zgłoszone zespoły nie mogły specjalnie się przygotować do konkretnych tras &#8211; wyjaśnia Paweł Fąferek, szef największego w Polsce rajdu ekstremalnego. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Kotlinie Kłodzkiej zaplanowano zawody Bergson Winter Challenge 2005<br />
Chociaż start do pierwszego biegu nastąpi już w poniedziałek 28 lutego (drugi 3 marca) nadal w tajemnicy utrzymywane są dokładne trasy.<br />
&#8211; Chodzi o to, by zgłoszone zespoły nie mogły specjalnie się przygotować do konkretnych tras &#8211; wyjaśnia Paweł Fąferek, szef największego w Polsce rajdu ekstremalnego. Wiadomo, że zarówno wyścig extreme (400 km) jak i speed (100 km) będzie odbywał się w rejonie Złotego Stoku, i Srebrnej Góry. Zawody są niezwykle widowiskowe, atrakcyjne dla widzów, ale też trudne do obejrzenia dla kibiców. Wystartują zespoły z czołówki europejskiej.<br />
&#8211; Czas rywalizacji to kilkadziesiąt godzin non-stop, zatem drużyny o różnych porach dnia i nocy będą się pojawiać w konkretnych punktach kontrolnych. Widzowie muszą być cierpliwi &#8211; dodaje Paweł Fąferek. Drużyny przechodzą mostami linowymi nad wodospadem, wspinają się na linach, eksplorują sztolnie. Wszystko z ciężkim sprzętem na plecach. Kilkaset kilometrów pokonują marszem lub na rowerach górskich. </p>
<p>Autor artykułu: (SKI)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-ekstremalne-klimaty.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zwolennicy sztucznej trawy</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-zwolennicy-sztucznej-trawy.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-zwolennicy-sztucznej-trawy.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Feb 2005 00:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1018</guid>
		<description><![CDATA[Partyka, Szałęga, Witkowski i Kovac będą grać w Górniku W piątek piłkarze Górnika Polkowice wrócili ze zgrupowania w Dzierżoniowie, gdzie na sztucznej trawie rozegrali kilka sparingów. - Z jednej sztucznej trawy, przenosimy się na inną. W sobotę (godz. 11) w Zielonej Górze zmierzymy się z tamtejszą Lechią. Wszelkie sprawy formalne związane z transferami Kamila Witkowskiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Partyka, Szałęga, Witkowski i Kovac będą grać w Górniku</p>
<p>W piątek piłkarze Górnika Polkowice wrócili ze zgrupowania w Dzierżoniowie, gdzie na sztucznej trawie rozegrali kilka sparingów.<br />
- Z jednej sztucznej trawy, przenosimy się na inną. W sobotę (godz. 11) w Zielonej Górze zmierzymy się z tamtejszą Lechią. Wszelkie sprawy formalne związane z transferami Kamila Witkowskiego, Bartosza Partyki, Marcina Szałęgi i Pavola Kovaca mamy załatwione. Prawdopodobnie już w poniedziałek podpiszemy z nimi kontrakty &#8211; zapewnia Mariusz Jurak, kierownik sekcji w Górniku.<br />
W czwartek podopieczni Wiesława Wojny zagrali towarzysko z Polarem. Dosyć niespodziewanie ulegli 0:3 trzecioligowemu Polarowi.<br />
- Sparingi rządzą się swoimi prawami, ale nawet w nich, lepiej jest wygrywać. Choć ten mecz odbył się w bardzo trudnych warunkach pogodowych &#8211; zauważa Mariusz Jurak.<br />
W Dzierżoniowie Górnik wystąpił w następującym składzie: Radliński &#8211; Kocot, Malinowski, Adamczyk, Kalinowski &#8211; Kowac, Wacławczyk, Łacina, Rogóż &#8211; Moskal, Kazimierczak. Grali także: Szałęga, Huebscher, Witkowski, Adamski,Górski, Manuszewski, Lamberski. </p>
<p>Autor artykułu: (im)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-zwolennicy-sztucznej-trawy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konie i koniec</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-konie-i-koniec.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-konie-i-koniec.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Feb 2005 00:01:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1017</guid>
		<description><![CDATA[Pytanie o najbardziej zapalonego wielbiciela wierzchowców na wrocławskich Partynicach jest nie na miejscu &#8211; tam nie spotyka się innych. Ale wicedyrektor torów Ryszard Biliński odpowiada bez namysłu &#8211; Agnieszka Bienert. - Konie zawsze były dla mnie najważniejsze. Ja się z tym urodziłam &#8211; mówi skromnie pani Agnieszka. Tę drobną blondynkę spotykam, a jakże by inaczej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pytanie o najbardziej zapalonego wielbiciela wierzchowców na wrocławskich Partynicach jest nie na miejscu &#8211; tam nie spotyka się innych. Ale wicedyrektor torów Ryszard Biliński odpowiada bez namysłu &#8211; Agnieszka Bienert. </p>
<p>- Konie zawsze były dla mnie najważniejsze. Ja się z tym urodziłam &#8211; mówi skromnie pani Agnieszka. Tę drobną blondynkę spotykam, a jakże by inaczej, w stajni, w której pracuje. Rano zajmuje się zwierzętami, po południu uczy jazdy konnej i dba o swojego ulubieńca &#8211; karego Dębika.<br />
&#8211; Jesteś głodny? &#8211; zagaduje do wierzchowca z daleka. Ten natychmiast odpowiada twierdząco głośnym, przeciągłym rżeniem. Dorodna marchewka uspokaja go na chwilę.<br />
W tym czasie możemy porozmawiać. Agnieszka mówi, że na tor przyprowadziła ją koleżanka, której siostra jeździła sportowo. &#8211; I już tu zostałam &#8211; wspomina. &#8211; Uczyłam się jeździć na koniach wyścigowych, które robiły ze mną, co chciały. Właściwie, mówiąc szczerze jazdy było niewiele, bo głównie spadałam na ziemię. Miałam za mało siły &#8211; śmieje się ze swoich pierwszych kroków.<br />
Startowała w wyścigach, ale nie dawało jej to satysfakcji. Z koniem wyścigowym nie nawiązuje się tak silnego związku emocjonalnego, jak ze sportowym, który startuje w zawodach ujeżdżenia. &#8211; Jeśli jeździec z koniem nie rozumieją się i nie lubią, nic z tego nie będzie &#8211; wyjaśnia. Pierwszym koniem pani Agnieszki był Czubik. Ale zmarł po 3 miesiącach. &#8211; To była dla mnie nieodżałowana strata &#8211; mówi smutno.<br />
Wkróce jednak pojawił się charakterny Dębik. &#8211; Często nasze poglądy nie zgadzają się. Zdarzyło się tak również w czasie jednego z konkursów &#8211; opowiada właścicielka rumaka. &#8211; Kiedy trzeba było na parkurze wykonać zaplanowane figury, Dębik postanowił, że będzie chodził tyłem. Czyli zamiast jazdy obowiązkowej, wykonał program dowolny &#8211; w tym momencie czule klepie zwierzaka po karku. Widać, że rozumieją się bez słów. Pewnie dlatego, że jak przyznaje pani Agnieszka, oboje niezbyt lubią dyscyplinę.<br />
&#8211; Ten koń to moja rodzina &#8211; tłumaczy. &#8211; Zdarzają się w życiu trudne chwila. On pozwala mi je przeżyć. Wiem, że czeka na mnie i liczy na moje pojawienie się.<br />
Dlatego nie ma dnia, by wierzchowiec i jego właścicielka nie spotkali się. Przed południem Dębik czeka niecierpliwie na trening &#8222;pod siodłem&#8221;, po południu jest obowiązkowy spacer. Utrzymanie zwierzęcia to dla właścicielki najważniejszy punkt budżetu miesięcznego &#8211; kosztuje około 600 złotych. &#8211; Hierarchia rzeczy ważnych jest ustalona: koń, potem pies &#8211; amstaf Deryl, a na końcu ja &#8211; wylicza. Żałuje, że nie można na spacer wybrać się z obydwoma zwierzakami naraz. &#8211; Nic dobrego nie wyniknęłoby z tego &#8211; uśmiecha się znacząco.<br />
Wszystkie swoje plany zawodowe wiąże z końmi. Chciałaby zostać intruktorem sportowym. Przymierza się też do trenowania skoków przez przeszkody. &#8211; Po prostu nie wyobrażam sobie życia bez koni &#8211; przyznaje Agnieszka Bienert. Dębik patrzy jej głęboko w oczy, po czym zaczyna szczypać w ramię. Sugeruje, że pora kończyć gadanie i zabrać się za to, co najważniejsze &#8211; zabawę z nim.</p>
<p>Autor artykułu: Maciej Sas</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-19-konie-i-koniec.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przestępstwo gimnazjalistów</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-przestepstwo-gimnazjalistow.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-przestepstwo-gimnazjalistow.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Feb 2005 09:41:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1016</guid>
		<description><![CDATA[Piława Górna Dwóch piętnastolatków zgwałciło swoją rówieśniczkę, czy sąd potraktuje ich jak dorosłych? Rozpoczęło się postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Na sali sądowej stawił się tylko jeden z chłopców. Drugi wcześniej próbował popełnić samobójstwo. Nałykał się tabletek uspokajających. Nie wiadomo, czy to z powodu gwałtu. Podobno porzuciła go dziewczyna. Teraz przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Chłopcom [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piława Górna          Dwóch piętnastolatków zgwałciło swoją rówieśniczkę, czy sąd potraktuje ich jak dorosłych?</p>
<p>Rozpoczęło się postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Na sali sądowej stawił się tylko jeden z chłopców. Drugi wcześniej próbował popełnić samobójstwo. Nałykał się tabletek uspokajających. Nie wiadomo, czy to z powodu gwałtu. Podobno porzuciła go dziewczyna. Teraz przebywa w zakładzie psychiatrycznym.<br />
Chłopcom postawiono za-rzut gwałtu na nieletniej.<br />
Za gwałt zbiorowy grozi im od 2 do 12 lat więzienia.<br />
Nie wiadomo, czy sąd jednak zdecyduje się ich karać jak dorosłych. To może spotkać jednego z chłopców. &#8211; Teoretycznie istnieje taka możliwość, jeśli sprawca miał skończone piętnaście lat w momencie popełniania czynu &#8211; wyjaśnia sędzia Tomasz Białek z Sądu Okręgowego w Świdnicy.<br />
Sprawa toczy się za zam-kniętymi drzwiami.<br />
Dziewczyna została zwabiona przez kolegów na działkę. Tam, w altance chłopcy zgwałcili ją. Milczała przez kilka tygodni. Potem wyznała wszystko matce.<br />
Chłopcy chodzą z nią do gimnazjum w Piławie. Jeden z nich miał już skończone 15 lat, gdy doszło do tego zdarzenia.<br />
&#8211; W szkole nie było z nimi problemów &#8211; mówi Mariola Początek, dyrektor piławskiego gimnazjum. &#8211; Ale są nadpobudliwi. Przebywają w złym środowisku. W gimnazjum na początku o gwałcie wszyscy mówili. Później sprawa ucichła.<br />
Teraz jednak, to zdarzenie wraca. </p>
<p>Autor artykułu: (KO)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-przestepstwo-gimnazjalistow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patent na paznokcie</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-patent-na-paznokcie.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-patent-na-paznokcie.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Feb 2005 09:38:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1015</guid>
		<description><![CDATA[DZIERŻONIÓW Czy nowatorski pomysł firmy Metzeler sprzeda się za granicą? K ierownictwo Metzelera pochwaliło się swoim pomysłem finansowania pracownicom tipsów na paznokciach w me-diach ogólnopolskich. Program o tipsach nagrała też niemiecka telewizja. Jest szansa, że w fabrykach o podobnym profilu tipsy staną się normą unijną. Tipsy zafundowano pracownicom wykańczalni w firmie Metzeler w dzierżoniowskiej strefie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>DZIERŻONIÓW         Czy nowatorski pomysł firmy Metzeler sprzeda się za granicą?</p>
<p>K ierownictwo Metzelera pochwaliło się swoim pomysłem finansowania pracownicom tipsów na paznokciach w me-diach ogólnopolskich. Program o tipsach nagrała też niemiecka telewizja. Jest szansa, że w fabrykach o podobnym profilu tipsy staną się normą unijną.<br />
Tipsy zafundowano pracownicom wykańczalni w firmie Metzeler w dzierżoniowskiej strefie ekonomicznej. Wykańczarki własnymi dłońmi oczyszczają gumę z wszelkich nierówności. I przez to miały połamane paznokcie i pozdzierany naskórek. Kłopoty skończyły się, gdy szef u jednej z pań zauważył tipsy, które zapobiegają niszczeniu opuszków palców. Zarządził taką ochronę paznokci dla wszystkich. Poprawiła się też od razu jakość, wydajność i szybkość pracy. Teraz panie z wykańczalni co jakiś czas chodzą do kosmetyczki, która nakleja im sztuczne paznokcie. Płaci za to firma. </p>
<p>Autor artykułu: (KO)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-patent-na-paznokcie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O ropuchach, co w rzeźni śpiewały</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-o-ropuchach-co-w-rzezni-spiewaly.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-o-ropuchach-co-w-rzezni-spiewaly.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Feb 2005 09:37:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1014</guid>
		<description><![CDATA[Ruiny starej rzeźni przy ul. Legnickiej było ukochanym miejscem wrocławskich&#8230; ropuch. Czasem,można było usłyszeć naraz nawet 40 głosowy chór samców&#8230; tych płazów . Ale w tym miejscu lada chwila mają się zacząć roboty budowlane pod centrum handlowe i dlatego przyrodnicy postanowili ropuchy w inne miejsce. - Ropuchy lubiły to miejsce: otwarta, nasłoneczniona przestrzeń, żwirowe podłoże [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ruiny starej rzeźni przy ul. Legnickiej było ukochanym miejscem wrocławskich&#8230; ropuch. Czasem,można było usłyszeć naraz nawet  40 głosowy chór samców&#8230; tych płazów . Ale w tym miejscu lada chwila mają się zacząć roboty budowlane pod centrum handlowe i dlatego przyrodnicy postanowili ropuchy w inne miejsce.<br />
- Ropuchy lubiły to miejsce: otwarta, nasłoneczniona przestrzeń, żwirowe podłoże &#8211; mówi Łukasz Iwaniuk, student biologii Uniwersytetu Wrocławskiego.<br />
Przyrodnicy z Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody &#8220;proNatura&#8221; słysząc o planach budowy Galerii Legnickiej na ruinach rzeźni postanowili przeprowadzić płazy w bezpieczne miejsce.  Ponad 200 sztuk zgodził się przyjąć na swoje gospodarstwo rolnik z Samotworu pod Kątami Wrocławskimi.- Te zwierzęta  jak wszystkie płazy w Polsce, są pod ochroną. W ich menu znajduje się wiele szkodników, z którymi walczy człowiek: stonka ziemniaczana, larwy owadów i nagie ślimaki. na wsi będzie im dobrze  &#8211; przekonuje  Łukasz. </p>
<p>Autor artykułu: (ANA)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-17-o-ropuchach-co-w-rzezni-spiewaly.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szansa dla górników</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-szansa-dla-gornikow.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-szansa-dla-gornikow.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2005 12:27:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1013</guid>
		<description><![CDATA[Kiedyś pracowali w wałbrzyskich kopalniach. Teraz starają się o zatrudnienie na Górnym Śląsku Kilkudziesięciu gwarków chce rozpocząć pracę w śląskich spółkach węglowych. &#8211; W ten sposób, pracując dotrwamy do emerytury. Nie znamy jednak jakie są warunki tego zatrudnienia &#8211; denerwują się. Mają one być ujawnione dopiero po zamknięciu listy chętnych Byli górnicy z regionu wałbrzyskiego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedyś pracowali w wałbrzyskich kopalniach. Teraz starają się o zatrudnienie na Górnym Śląsku </p>
<p>Kilkudziesięciu gwarków chce rozpocząć pracę w śląskich spółkach węglowych. &#8211; W ten sposób, pracując dotrwamy do emerytury. Nie znamy jednak jakie są warunki tego zatrudnienia &#8211; denerwują się. Mają one być ujawnione dopiero po zamknięciu listy chętnych</p>
<p>Byli górnicy z regionu wałbrzyskiego po zabraniu im rent przez lekarzy orzeczników nie mają, gdzie przepracować brakujących im lat, czy też miesięcy, do emerytury.<br />
- Gdy wybieram się do pracodawcy to słyszę, że miejsce górnika jest w kopalni, a tych przecież u nas już dawno nie ma. Co mam począć?! &#8211; denerwuje się Janusz Galas.</p>
<p>Utracone renty<br />
Był maszynistą kopalnianego elektrowozu. Pod ziemią przepracował niecałe 20 lat.<br />
- Lekarze wysłali mnie na rentę z powodu 30-procentowej utraty słuchu. Później stwierdzili, że mi się ona nie należy, więc jestem zdolny do pracy. Ale roboty nie ma &#8211; dodaje.<br />
Od kilku już lat pan Janusz chodzi po sądach i walczy o sprawiedliwość. Zdarza się, że przepracuje kilka miesięcy w roku.<br />
- Ale są to dorywcze zajęcia, nic stałego. A 50 lat na karku już jest, więc chętnych do zatrudnienia mnie również brakuje &#8211; powiada.<br />
Chce wrócić do pracy pod ziemią.</p>
<p>Sprzęt już nie ten<br />
- Mógłbym dalej być maszynistą elektrowozu &#8211; uważa.<br />
- Ale tam elektrowozów chyba już nie ma. Inna technika, inne wydobycie. Możemy mieć problemy. Bez douczenia będzie trudno &#8211; twierdzi Janusz Lewandowski, któremu do 25 lat pracy brakuje niespełna dwa lata.<br />
I on stracił rentę, a pracy znaleźć nie może. Szansą może być jedynie wyjazd tam, gdzie działają jeszcze kopalnie węgla.<br />
Jest już zgoda ministerstwa gospodarki i spółki restrukturyzacji kopalń, by gwarkowie z regionu wałbrzyskiego rozpoczęli pracę w kopalniach na Górnym Śląsku. W szukaniu wakatów ma pomóc Górnicza Agencja Pracy.<br />
Izabela Bara, kierownik instytutu szkoleniowo-doradczego w katowickiej GAP mówi, że przyjęcie do pracy poprzedza cała procedura. Gdy do agencji trafi lista osób chętnych zwołane ma być spotkanie zespołu do spraw alokacji. A ten powstał po to, by ułatwić zatrudnienie górnikom z likwidowanych bądź łączonych kopalń.<br />
- W ciągu miesiąca, od otrzymania listy powinno być jasne ile osób zatrudnią spółki węglowe i na jakich warunkach &#8211;  zapewnia Bara.<br />
Gwarkowie liczą na minimum 1,5 tys. zł netto zarobków.<br />
- Jak dadzą mieszkanie, to może być trochę mniej &#8211; mówią górnicy.<br />
Szczegóły nie są jednak znane.<br />
- Na razie zbieramy listy motywacyjne i życiorysy od chętnych. Zajmie to dwa tygodnie, więc trzeba się spieszyć &#8211; mówi Zygmunt Bielecki, szef wałbrzyskiego Stowarzyszenia Ubezpieczonych, zrzeszającego gwarków, którzy po lekarskich orzeczeniach stracili renty. </p>
<p><b>Czekają na zgłoszenia</b><br />
O zatrudnieniu górników w śląskich kopalniach będą decydować przedstawiciele: Kompanii Węglowej, Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz Katowickiego Holdingu Węglowego. Wszyscy chętni do wyjazdu mogą się zgłaszać do siedziby Stowarzyszenia Ubezpieczonych (ul. Moniuszki 2 w Wałbrzychu). Informacje są udzielane, a dokumenty przyjmowane we wtorki i środy w godz. 10.00-14.00. </p>
<p>Autor artykułu: Stefan Augustyn</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-szansa-dla-gornikow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alarm odwołany</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-alarm-odwolany.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-alarm-odwolany.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2005 12:25:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1012</guid>
		<description><![CDATA[ZGORZELEC Kapryśna aura przetestowała przygotowanie służb ratowniczych Sporo strachu najedli się mieszkańcy kilku miejscowości położonych nad Nysą, gdy stan wody w rzece przekroczył próg alarmowy. Zagrożenie na szczęście minęło, ale w każdej chwili woda znów może być groźna. Poziom Nysy Łużyckiej powoli opada, ale podczas ostatnich nocy było już naprawdę groźnie. &#8211; W ciągu kilku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>ZGORZELEC        Kapryśna aura przetestowała przygotowanie służb ratowniczych </p>
<p>Sporo strachu najedli się mieszkańcy kilku miejscowości położonych nad Nysą, gdy stan wody w rzece przekroczył próg alarmowy. Zagrożenie na szczęście minęło, ale w każdej chwili woda znów może być groźna. </p>
<p>Poziom Nysy Łużyckiej powoli opada, ale podczas ostatnich nocy było już naprawdę groźnie. &#8211; W ciągu kilku ostatnich dni zanotowaliśmy intensywne opady, na poziomie 14,6 &#8211; 15,6 mm. W północnych Czechach były one jeszcze większe, 23 &#8211; 28 mm &#8211; mówi Józefa Malinowska z biura prognoz hydrologicznych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Deszcze i dodatnie temperatury sprawiły, że zaczęła topnieć pokrywa śnieżna w Górach Izerskich i do Nysy Łużyckiej i jej dopływów spłynęły spore masy wody.<br />
W niedzielę wieczorem poziom wody w Porajowie wzrósł o 94 cm, w Sieniawce o 130 cm a na wodowskazie w Ostróżnie nad zalewem Witka o 150 cm. W poniedziałek w nocy Nysa w Zgorzelcu osiągnęła 340 cm i był to już poziom alarmowy. Podobnie zresztą jak w Porajowie i Sieniawce.<br />
Z tego powodu w stan podwyższonej gotowości postawieni zostali samorządowcy m.in. w Bogatyni. W zgorzeleckim Centrum Zarządzania Kryzysowego dyżur pełnił Piotr Pawlas, pełnomocnik starosty zgorzeleckiego.<br />
- To nie był jeszcze alarm powodziowy, ale należało wykazać się czujnością &#8211; mówi pan Pawlas. Pod telefonami czuwały m.in. osoby odpowiedzialne za ewentualną ewakuację ludności, za wydawanie worków i piasku. Na szczęście deszcze przeszły stopniowo w śnieg. Wczoraj i w poniedziałek sytuacja zaczęła wracać do normy. Fala wielkiej wody minęła Zgorzelec i zeszła na północ.<br />
Każda kolejna zmiana warunków atmosferycznych może jednak przynieść także zmianę sytuacji hydrologicznej na Nysie i jej dopływach. &#8211; Jesteśmy na to przygotowani &#8211; uspokaja Piotr Pawlas. W całym powiecie gminne sztaby powodziowe mają zmagazynowane ponad 67 tys. worków na piase,k a w odwodzie 26 samochodów do ewentualnej ewakuacji ludności. Razem z wyposażeniem, jakim dysponują państwowa straż pożarna i miejscowe firmy, daje to imponującą liczbę 168 tys. worków i prawie 80 samochodów. Do udziału w akcji powodziowej w każdej chwili może zostać zmobilizowanych ponad 1000 osób. </p>
<p><b>Pierwszy alarm</b><br />
W listopadzie ub. r. w siedzibie komendy powiatowej PSP w Zgorzelcu otwarte zostało Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wyposażone m.in. w nowoczesny sprzęt łączności i mapy elektroniczne powiatu, centrum przy okazji podwyższonego stanu wód w rzekach, przeszło swój pierwszy prawdziwy chrzest w sytuacji kryzysowej. </p>
<p>Autor artykułu: Janusz Pawul</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-alarm-odwolany.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Długa historia pewnej przesyłki</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-dluga-historia-pewnej-przesylki.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-dluga-historia-pewnej-przesylki.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2005 12:20:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1011</guid>
		<description><![CDATA[BOLESŁAWIEC Pięć dni bolesławiecka poczta potrzebowała by dostarczyć list z jednej ulicy na drugą - Mam taki zwyczaj, że nie chodzę tam, gdzie nie jestem zapraszany &#8211; mówi Jan Paździora. &#8211; Nie byłem na obchodach 60-lecia powrotu ziem zachodnich do macierzy, bo nie dostałem zaproszenia. To znaczy dostałem je, ale dopiero w poniedziałek. Uroczystości odbywały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>BOLESŁAWIEC         Pięć dni bolesławiecka poczta potrzebowała by dostarczyć list z jednej ulicy na drugą</p>
<p>- Mam taki zwyczaj, że nie chodzę tam, gdzie nie jestem zapraszany &#8211; mówi Jan Paździora. &#8211; Nie byłem na obchodach 60-lecia powrotu ziem zachodnich do macierzy, bo nie dostałem zaproszenia. To znaczy dostałem je, ale dopiero w poniedziałek. Uroczystości odbywały się w sobotę.</p>
<p>W zeszłą środę, 9 lutego organizator obchodów, Muzeum Ceramiki, wysłało zaproszenie do radnego Jana Paździory. Znalazł je w skrzynce 14 lutego, w poniedziałek i to po południu. Na kopercie jest data stempla pocztowego. Wewnątrz było zaproszenie. </p>
<p><b>Grzesznik mimo woli</b><br />
- Zależało mi na tym, żeby być na tych uroczystościach &#8211; mówi adresat. &#8211; Tam gdzie mnie nie zapraszają to nie idę, bo nie chcę się źle czuć. Teraz mogą koledzy pomyśleć, że lekceważę taką uroczystość. Stałem się grzesznikiem nie z własnej woli.<br />
Maria Tumiłowicz, naczelnik bolesławieckiej poczty w pierwszej chwili chyba nie uwierzyła w historię Jana Paździory. &#8211; Musiałabym to zobaczyć, zbadać sprawę, nie wiadomo, czy dostał ten list w poniedziałek.</p>
<p><b>Długa tajna trasa</b><br />
Zaproszenie Muzeum Ceramiki w drogę wyruszyło w środę. Tego też dnia dotarło z ulicy Kutuzowa, gdzie kopertę zaklejono, na poczte główną przy ulicy Kaszubskiej, czyli pokonało około kilometrową odległość na nogach pracownika muzeum.<br />
Tego też dnia koperta została ostemplowana. Mimo naszych starań nie udało się dowiedzieć, co działo się z nią od środy do poniedziałkowego ranka, kiedy to trafiła w ręce listonosza, który z ulicy Kaszubskiej zaniósł ją na Jana Pawła (około 2 km). Poczta strzeże informacji na temat tego, co działo się z kopertą &#8211; Takich informacji nie udzielę, to są tajemnice wewnętrzne &#8211; stwierdziła Maria Tumiłowicz.</p>
<p><b>Zgodnie z regulaminem</b><br />
Choć Jana Paździorę podobnie jak nadawców koperty poczta zaskoczyła, to okazuje się, że przesyłka doszła zgodnie z pocztowymi regulaminami. List bez naklejki &#8220;priorytet&#8221; (a tak właśnie wysłano zaproszenia) to tak zwany list ekonomiczny, który według reguł jest doręczany do trzeciego dnia od nadania. W przypadku zaproszenia dniem pierwszym był czwartek. &#8211; Piątek to drugi dzień, sobota i niedziela nie liczy się, czyli 14 (poniedziałek) to jest dzień trzeci &#8211; wyliczyła dla nas naczelnik poczty. &#8211; Zmieściliśmy się w terminie.</p>
<p><b>Oszczędność niepopłaca</b><br />
Pracownik Muzeum dotarł na pocztę z zaproszeniami w środę przed godziną 16. &#8211; Spytał, czy jeżeli poczta pójdzie priorytetem to dotrze na czwartek &#8211; mówi dyrektor Muzeum, Anna Bober-Tubaj. &#8211; Pani powiedziała mu, że na czwartek nie, ale dotrze na piątek. Poinformowała go też, że skoro to przesyłka miejscowa, dotrze na pewno i nie trzeba priorytetu. Pracownik podjął decyzję, że puszcza zaproszenia normalnie, bo nie chciał wydawać więcej pieniędzy niż trzeba.<br />
Muzeum mogło oczywiście wcześniej wysłać zaproszenia, ale zwykle docierały w terminie. Nieoficjalnie dowiedzielismy się jednak, że program obchodów ustalono ostatatecznie w urzędzie miasta dopiero w środę rano.<br />
- W latach 60 list z Wadowic do Bolesławca dostawałem następnego dnia po wysłaniu, jak wprowadzili kody w latach 70 to było o dzień dłużej &#8211; mówi Jan Paździora. &#8211; Człowiek wiedział na czym stoi a dziś nie ma reguły.</p>
<p>Autor artykułu: Bernard Łętowski</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-16-dluga-historia-pewnej-przesylki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Proszą o pomoc</title>
		<link>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-15-prosza-o-pomoc.html</link>
		<comments>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-15-prosza-o-pomoc.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Feb 2005 09:23:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Archiwa z Wieczoru Wroc?awia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/wordpress251/?p=1010</guid>
		<description><![CDATA[JELENIA GÓRA Odpracują w zamian za wsparcie rzeczowe i finansowe - Nie chcemy nic za darmo, możemy wszystko odpracować &#8211; mówi Bożena Banaś z Jeleniej Góry. - Staram się o pomoc gdzie tylko mogę. Z opieki społecznej dostałam 120 złotych na zapłacenie zaległego czynszu, TPD zapłaci za gaz. Został jeszcze rachunek za energię, to już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>JELENIA GÓRA          Odpracują w zamian za wsparcie  rzeczowe i finansowe</p>
<p>- Nie chcemy nic za darmo, możemy wszystko odpracować &#8211; mówi Bożena Banaś z Jeleniej Góry.</p>
<p>- Staram się o pomoc gdzie tylko mogę. Z opieki społecznej dostałam 120 złotych na zapłacenie zaległego czynszu, TPD zapłaci za gaz. Został jeszcze rachunek za energię, to już ponad 300 złotych. Nie mam pieniędzy, a boję się, że prąd mi odetną &#8211; żali się Bożena Banaś.<br />
Kobieta od 30 lat jest na rencie z powodu poważnego urazu kręgosłupa, problemów z kolanami. Ma też wiele innych schorzeń, między innymi depresję, którą leczy w Specjalistycznym Ośrodku Pracy Socjalnej w Jeleniej Górze. Do choroby tej doprowadziła ją ciężka sytuacja finansowa. Bożena Banaś dostaje 355 złotych renty i około 110 złotych renty czeskiej, gdyż pracowała kiedyś w zakładach bawełniarskich u naszych południowych sąsiadów. Te pieniądze muszą starczyć na utrzymanie czteroosobowej rodziny. Partner pani Bożeny jest po ciężkim wypadku, w którym doznał urazu głowy. Stara się o rentę, ale teraz nie ma żadnych środków do życia. Zbiera makulaturę i puszki na złom, aby zdobyć kilka złotych na jedzenie. W domu są jeszcze dwie nastoletnie dziewczyny: 13-letnia Basia i 15-letnia Kinga. Starsza córka ma astmę i alergie.<br />
- Dostaję niecałe 500 złotych renty. Same opłaty tyle wynoszą, a gdzie jedzenie, leki czy środki czystości? Zepsuła mi się lodówka, skrawkami mydła piorę ubrania ręcznie, bo mimo, że mam pralkę, to nie stać mnie na proszek do prania &#8211; opowiada Bożena Banaś. &#8211; Nie mamy butów na zimę, moje dziewczyny wracają ze szkoły z mokrymi nogami. Potrzebujemy każdej pomocy: materialnej i finansowej. Chętnie w zamian odpracujemy, np. w pracach porządkowych.<br />
Mimo ciężkiej sytuacji rodzinnej, pani Bożena pomaga jeszcze w SOPS-ie innym ludziom, którym też w życiu nie jest lekko. Jak mówi, musi być silna, bo ma dla kogo żyć. Stara się jak może, aby jakoś wiązać koniec z końcem. Płaci rachunki w miarę możliwości, wymyśla obiady z mleka, ryżu i  makaronu. Mimo swoich schorzeń do niektórych lekarzy nie jeździ, bo do Cieplic czy na Zabobrze jest za daleko, a zamiast biletu autobusowego woli kupić chleb. W trudnych chwilach pisze wiersze i maluje obrazy.</p>
<p><b>Każdy może pomóc</b><br />
Rodzina pani Banaś potrzebuje obuwia, wykładzinę podłogową, żywność i pomoc w opłaceniu rachunku za energię i leki. Osoby mogące pomóc rodzinie z Jeleniej Góry, mogą otrzymać adres w redakcji Słowa Polskiego Gazety Wrocławskiej przy ulicy Skłodowskiej-Cuire 13.</p>
<p>Autor artykułu: JOANNA KAKUBA</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.archiwalnewpisy.com/2005-02-15-prosza-o-pomoc.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

