Konie i koniec


Pytanie o najbardziej zapalonego wielbiciela wierzchowców na wrocÅ‚awskich Partynicach jest nie na miejscu – tam nie spotyka siÄ™ innych. Ale wicedyrektor torów Ryszard BiliÅ„ski odpowiada bez namysÅ‚u – Agnieszka Bienert.

- Konie zawsze byÅ‚y dla mnie najważniejsze. Ja siÄ™ z tym urodziÅ‚am – mówi skromnie pani Agnieszka. TÄ™ drobnÄ… blondynkÄ™ spotykam, a jakże by inaczej, w stajni, w której pracuje. Rano zajmuje siÄ™ zwierzÄ™tami, po poÅ‚udniu uczy jazdy konnej i dba o swojego ulubieÅ„ca – karego DÄ™bika.
– JesteÅ› gÅ‚odny? – zagaduje do wierzchowca z daleka. Ten natychmiast odpowiada twierdzÄ…co gÅ‚oÅ›nym, przeciÄ…gÅ‚ym rżeniem. Dorodna marchewka uspokaja go na chwilÄ™.
W tym czasie możemy porozmawiać. Agnieszka mówi, że na tor przyprowadziÅ‚a jÄ… koleżanka, której siostra jeździÅ‚a sportowo. – I już tu zostaÅ‚am – wspomina. – UczyÅ‚am siÄ™ jeździć na koniach wyÅ›cigowych, które robiÅ‚y ze mnÄ…, co chciaÅ‚y. WÅ‚aÅ›ciwie, mówiÄ…c szczerze jazdy byÅ‚o niewiele, bo głównie spadaÅ‚am na ziemiÄ™. MiaÅ‚am za maÅ‚o siÅ‚y – Å›mieje siÄ™ ze swoich pierwszych kroków.
StartowaÅ‚a w wyÅ›cigach, ale nie dawaÅ‚o jej to satysfakcji. Z koniem wyÅ›cigowym nie nawiÄ…zuje siÄ™ tak silnego zwiÄ…zku emocjonalnego, jak ze sportowym, który startuje w zawodach ujeżdżenia. – JeÅ›li jeździec z koniem nie rozumiejÄ… siÄ™ i nie lubiÄ…, nic z tego nie bÄ™dzie – wyjaÅ›nia. Pierwszym koniem pani Agnieszki byÅ‚ Czubik. Ale zmarÅ‚ po 3 miesiÄ…cach. – To byÅ‚a dla mnie nieodżaÅ‚owana strata – mówi smutno.
Wkróce jednak pojawiÅ‚ siÄ™ charakterny DÄ™bik. – CzÄ™sto nasze poglÄ…dy nie zgadzajÄ… siÄ™. ZdarzyÅ‚o siÄ™ tak również w czasie jednego z konkursów – opowiada wÅ‚aÅ›cicielka rumaka. – Kiedy trzeba byÅ‚o na parkurze wykonać zaplanowane figury, DÄ™bik postanowiÅ‚, że bÄ™dzie chodziÅ‚ tyÅ‚em. Czyli zamiast jazdy obowiÄ…zkowej, wykonaÅ‚ program dowolny – w tym momencie czule klepie zwierzaka po karku. Widać, że rozumiejÄ… siÄ™ bez słów. Pewnie dlatego, że jak przyznaje pani Agnieszka, oboje niezbyt lubiÄ… dyscyplinÄ™.
– Ten koÅ„ to moja rodzina – tÅ‚umaczy. – ZdarzajÄ… siÄ™ w życiu trudne chwila. On pozwala mi je przeżyć. Wiem, że czeka na mnie i liczy na moje pojawienie siÄ™.
Dlatego nie ma dnia, by wierzchowiec i jego wÅ‚aÅ›cicielka nie spotkali siÄ™. Przed poÅ‚udniem DÄ™bik czeka niecierpliwie na trening „pod siodÅ‚em”, po poÅ‚udniu jest obowiÄ…zkowy spacer. Utrzymanie zwierzÄ™cia to dla wÅ‚aÅ›cicielki najważniejszy punkt budżetu miesiÄ™cznego – kosztuje okoÅ‚o 600 zÅ‚otych. – Hierarchia rzeczy ważnych jest ustalona: koÅ„, potem pies – amstaf Deryl, a na koÅ„cu ja – wylicza. Å»aÅ‚uje, że nie można na spacer wybrać siÄ™ z obydwoma zwierzakami naraz. – Nic dobrego nie wyniknęłoby z tego – uÅ›miecha siÄ™ znaczÄ…co.
Wszystkie swoje plany zawodowe wiąże z koÅ„mi. ChciaÅ‚aby zostać intruktorem sportowym. Przymierza siÄ™ też do trenowania skoków przez przeszkody. – Po prostu nie wyobrażam sobie życia bez koni – przyznaje Agnieszka Bienert. DÄ™bik patrzy jej głęboko w oczy, po czym zaczyna szczypać w ramiÄ™. Sugeruje, że pora koÅ„czyć gadanie i zabrać siÄ™ za to, co najważniejsze – zabawÄ™ z nim.

Autor artykułu: Maciej Sas

Comments are closed.