Przychodzą do niego zakochani i mówią: Chcemy się pobrać. A on im na to: Po moim trupie!
- Mówię im prosto z mostu: Ja do tego ślubu nie dopuszczę! No, chyba że mi pokażecie, jak bardzo wam zależy na małżeństwie – mówi z chytrą miną ks. Stanisław Orzechowski, zwany powszechnie “Orzechem”.
Dialogi antymałżeńskie
Podejście księdza podoba się młodym ludziom. Na prowadzone przez niego “Dialogi małżeńskie” trzeba zapisywać się z dużym wyprzedzeniem, bo są kolejki. Dialogi, to nowoczesne kursy przedmałżeńskie, na których pary uczą się ze sobą rozmawiać. Dlaczego do lamusa odchodzą tradycyjne wykłady prowadzone przez proboszczów? – Bo młodzi ludzie są zmęczeni. Patrzę na znużone, studenckie gęby i widzę, że zasypiają. Więc żartuję, prowokuję, nawet trzasnę pięścią w stół. Każę im ze sobą rozmawiać, bo rozmowa jest w małżeństwie najważniejsza – mówi ks. Orzech. Dialogi prowadzą także ojcowie dominikanie. U nich spotkania nazywane są “Wieczorami dla zakochanych”. – Rozmawiamy tu o wszystkim: czym jest dla nas przysięga małżeńska, jak będziemy wychowywać dzieci, co myślimy o seksie przedmałżeńskim – mówi Adam Marczak. Kameralnej atmosferze spotkań sprzyjają świece, kawa i ciasto. Nie wszyscy jednak biorą po ślub. – Gdy jedna na dwadzieścia par się rozstaje, to dla nas dowód, że “Wieczory” są dobrze prowadzone – stwierdza ojciec Maciej. – Ja specjalnie zniechęcam ludzi do małżeństwa. Studenci uważają, że prowadzę nie małżeńskie, lecz antymałżeńskie dialogi. Przejdą je tylko najwytrwalsi – śmieje się ks. Orzech.
Zmieniła narzeczonego
Kasia Jedlikowska planowała ślub z Tomkiem. “Dialogi” miały być tylko formalnością, upewnieniem się, że dokonała właściwego wyboru. – Nagle okazało się, że on po studiach wyjeżdża na Madagaskar, podczas gdy ja marzyłam o domu i dzieciach – mówi Kasia. Rozstali się po dwóch latach. Nowego narzeczonego też zaprowadziła na “Dialogi”. – Sebastian przeszedł je cudownie. Pasujemy do siebie jak ulał. W maju bierzemy ślub! – cieszy się Kasia. Czasami podczas “Dialogów” dochodzi do awantur. Poglądy narzeczonego bywają dla drugiej strony szokiem. – Bywa, że dziewczyna czy chłopak krzyczy, płacze, chce wychodzić. Uspakajam ich wtedy, proszę, żeby ochłonęli. Zwykle skutkuje – mówi ks. Orzech.
“Dialogi” trwają dwa miesiące. Spotkania odbywają się raz w tygodniu. Potem kursanci jadą do domu rekolekcyjnego księży klaretynów w Krzydlinie Małej. Tam kończy się kurs. – Mógłbym powiedzieć zakochanym: Podialogujcie sobie w akademiku, ale ja dobrze wiem, czym by się takie dialogi skończyły! A jak ich wywiozę, to wiem, że na tym wyjeździe skorzystają – mówi ks. Orzechowski. Na “Dialogi” zapisują się do niego różne osoby. – Również niewierzący i osoby żyjące w konkubinacie. Ostatnio miałem tu mahometanina i obcokrajowców, którzy w ogóle nie znali polskiego. Prosiliśmy o pomoc tłumaczy – wyjaśnia ks. Orzechowski. Duchowny przyznaje, że po 25 latach “praktyki” wystarczy mu rzut oka, aby wiedzieć, czy ludzie naprawdę się kochają. – Gdy mam co do tego wątpliwości, zapraszam delikwenta do spowiedzi. Siadamy sobie wygodnie przy stole i rozmawiamy – mówi duchowny. Każda taka rozmowa kończy się przypomnieniem: Jeżeli kiedyś w małżeństwie będzie źle się działo, trzeba znowu przyjść. Dla małżeństw też są prowadzone specjalne spotkania.
Autor artykułu: Katarzyna Wójtowicz